Mikrobiom matki może przedostać się do jelit płodu

Ewa Wojciechowska

8 minut

– Fascynujące jest to, że nasz układ odpornościowy toleruje mikrobiom jelitowy czy pochwowy przenikający od matki i „pozwala” zasiedlać jelita już w czasie życia płodowego – mówi dr n. med. Jarosław Biliński. W rozmowie z Instytutem Mikrobiomiki wyjaśnia, skąd u człowieka bierze się mikrobiom jelitowy, w jaki sposób można go wzmacniać u dziecka od pierwszych chwil po urodzeniu oraz jak zmienia się w zależności od wieku.

Ewa Wojciechowska: Skąd bierze się w nas mikrobiom jelitowy? Pojawia się on w naszym organizmie podczas porodu, czy jednak już wcześniej?

Dr n. med. Jarosław Biliński: Badania sugerują, że mikrobiom jelitowy zaczyna formować się już w czasie życia płodowego, jednak jego rozwój w tym okresie jest ograniczony. W początkowej fazie ciąży jelita płodu są praktycznie pozbawione mikroorganizmów – są jałowe, ponieważ płód jest izolowany od środowiska zewnętrznego i nie ma kontaktu z mikrobami. Wcześniej uważano, że taki stan utrzymuje się do końca ciąży i płyn owodniowy oraz sam płód są jałowe. Dzięki nowoczesnym technologiom naukowym, w szczególności sekwencjonowaniu nowej generacji (NGS), okazało się, że DNA mikrobów występuje zarówno w płynie owodniowym, jak i jelitach dziecka. Wraz z upływem czasu, w organizmie matki dokonują się zmiany hormonalne i immunologiczne, które wpływają na rozwój mikrobiomu jelitowego u płodu. Badania wykazały, że mikroby z matczynych jelit i pochwy mogą przenikać do łożyska, co umożliwia ich przeniknięcie do jelit płodu. To jest podstawowa zmiana w wiedzy na przestrzeni ostatniej dekady. Nie ma jednak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kiedy dokładnie zaczyna się kształtowanie mikrobiomu jelitowego u płodu, ponieważ jest to proces stopniowy i złożony. Istnieje wiele czynników, takich jak dieta matki, styl życia i choroby, które wpływają na kształtowanie się mikrobiomu jelitowego płodu i one wszystkie go modulują. Jednak fascynujące jest to, że nasz układ odpornościowy toleruje mikrobiom jelitowy czy pochwowy przenikający od matki i „pozwala” zasiedlać jelita już w czasie życia płodowego.

Jakie znaczenie dla mikrobiomu jelitowego ma to, czy poród odbywał się siłami natury, czy przez cesarskie cięcie?

W badaniach stwierdzono, że niemowlęta urodzone przez cesarskie cięcie mają odmienny profil mikrobiomu jelitowego niż te urodzone naturalnie. W jelitach niemowląt urodzonych przez cesarskie cięcie dominujący jest wzrost bakterii z rodzaju Staphylococcus, a niezbędne do zdrowia bakterie z rodzaju Bifidobacterium czy Lactobacillus są obecne w mniejszej ilości, oraz ogólnie później stosunek Firmicutes do Bacteroidetes (marker zdrowej mikrobioty) jest zaburzony. Ponadto, badania sugerują, że niemowlęta urodzone przez cesarskie cięcie są bardziej podatne na choroby związane z układem odpornościowym, autoimmunologiczne i nowotwory w porównaniu do dzieci, które przyszły na świat w wyniku porodu siłami natury. To jednak nie wszystko. Wykazano również, że niemowlęta te wykazują także większe ryzyko rozwoju chorób alergicznych, takich jak astma czy choroby skóry. Związane to może być z mniejszym zasiedleniem mikrobioty jelitowej przez mikroby korzystne dla zdrowia, takie jak Bifidobacterium i Lactobacillus, które uważa się za ważne dla rozwoju układu odpornościowego. Trochę odzwierciedla to tzw. teorię czystości Strachana, zgodnie z którą im mniejsze narażenie na mikroby w życiu dziecięcym, tym więcej alergii w przyszłości. Nasz układ odpornościowy musi mieć stymulację antygenową, aby prawidłowo rozwijać się i nie prowadzić do nadreakcji, jak w przypadku alergii, chorób autoimmunologicznych lub do nierozpoznawania niektórych antygenów, np. nowotworów.

Jeśli chodzi o choroby autoimmunologiczne, to istnieją dowody na to, że mikrobiota jelitowa może wpływać na ich rozwój. Niemowlęta urodzone przez cesarskie cięcie mają większe ryzyko rozwoju chorób autoimmunologicznych, takich jak celiakia, cukrzyca typu 1 i choroba Crohna, w porównaniu z dziećmi urodzonymi naturalnie. Wynika to z faktu, że mikrobiota jelitowa wpływa na regulację układu odpornościowego, a zmiany w niej mogą prowadzić do nieprawidłowej reakcji immunologicznej. To z kolei może przyczynić się do rozwoju chorób autoimmunologicznych. Co więcej, mikrobiota jelitowa może również wpływać na ryzyko rozwoju nowotworów. W odniesieniu do dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie, badania wskazują na zwiększone ryzyko rozwoju niektórych rodzajów nowotworów złośliwych, takich jak chłoniaki, nowotwory mózgu i ogólnie układu nerwowego, a także raka jelita grubego.

Co w takim razie można zrobić, by w pozytywny sposób wpłynąć na mikrobiom dziecka w przypadku porodu przez cesarskie cięcie?

Pierwsze, co rzuca mi się na język i co uważam za kluczowo ważne, to kontakt dziecka z matką tuż po porodzie – to tzw. pierwsze przytulenie, kontakt skóra do skóry. Taki kontakt po porodzie, zarówno w przypadku porodu siłami natury, jak i cięcia cesarskiego, ma korzystny wpływ na mikrobiom dziecka. Powiedziałbym jednak, że ze względu na to, że poród cięciem cesarskim wiąże się z odmiennymi warunkami środowiskowymi niż poród siłami natury, przykładanie dziecka do skóry w tym pierwszym przypadku może być jeszcze bardziej istotne.

Jak już wspominałem, poród siłami natury umożliwia dziecku kontakt z mikroorganizmami znajdującymi się w drogach rodnych matki i odbycie matki, co może pomóc w zasiedleniu jelit dziecka korzystnymi bakteriami pochwowymi i jelitowymi. Jednak w przypadku cięcia cesarskiego dziecko jest odseparowane od dróg rodnych matki i nie ma możliwości kontaktu ze środowiskiem mikroorganizmów w jamie macicy i pochwie, a także z bakteriami jelitowymi kolonizującymi skórę okolicy odbytu i pochwy. Okazuje się, że ma to kolosalne znaczenie. Są już pomysły i praktyki, aby dzieci urodzone cięciem cesarskim niejako nasmarować po urodzeniu wydzieliną z pochwy mamy. Mimo tej wiedzy, badania na ten temat są na wczesnym etapie i z tego, co się orientuję, np. Amerykańskie Towarzystwo Położników i Ginekologów czy inne towarzystwa naukowe, nie zalecają, zapewne jeszcze, takich działań – czyli np. smarowania dziecka wydzieliną z pochwy matki w celu kolonizacji mikrobioty jelitowej dziecka urodzonego przez cesarskie cięcie mikrobiotą pochwowo-jelitową matki. Ale w nauce widoczny jest już trend, by takie czynności badać.

Myśli pan, że już niedługo będzie to standardem?

Oczywiście zawsze najważniejsze są względy bezpieczeństwa i dopóki coś nie zostanie jasno udowodnione, to nie może być rekomendowane. Przykładowo u matki koniecznie trzeba by wykluczyć choćby choroby zakaźne, patogeny alarmowe, które mogłyby zostać przeniesione na dziecko. Z pewnością jednak tego typu zabiegi będą niedługo ocenione w wiarygodnych badaniach naukowych.

Poza tym wiemy, co jest bardzo ważne dla prawidłowego rozwoju mikrobiomu u dziecka. Są to m. in. karmienie piersią, probiotyki, pozwolenie dziecku na kontakt z bakteriami z otoczenia, takimi jak te znajdujące się w ziemii, na roślinach i zwierzętach, co może pomóc w zasiedleniu jelit dziecka korzystnymi bakteriami. To jest dokładnie to, o czym mówiłem, opowiadając o „teorii czystości Strachana” – zdrowo jest się ubrudzić i żyć w środowisku naturalnym, nie sterylnym. Jeśli jesteśmy wyszczepieni na najgroźniejsze choroby, to międzyludzko przekażemy sobie te łagodniejsze wirusy, bakterie, które z ewolucyjnego punktu widzenia prawidłowo modulują nasz mikrobiom jelitowy, czy ogólnie naszą odporność. Kluczowo ważne jest też unikanie antybiotyków podawanych bez uzasadnionej potrzeby. Nie ma silniejszego modulatora mikrobioty niż antybiotyki. Fundamentalna jest również poprawa diety matki. Nie bez kozery mówi się, że to, co je matka, je dziecko.

Wspomniał pan o karmieniu piersią. Jakie ma ono znaczenie dla rozwoju mikrobiomu dziecka?

Mleko matki zawiera wiele składników odżywczych i substancji biologicznie aktywnych, które korzystnie wpływają na mikrobiotę dziecka. Ewolucyjnie przecież dziecko „nauczone jest” kontaktu z mlekiem matki i ewolucja to mleko zaprojektowała wyśmienicie. Pierwsze mleko matki, zwane siarą, zawiera wiele czynników odpornościowych, w tym immunoglobulin A, które pomagają chronić niemowlę przed infekcjami i chorobami. Ponadto, mleko matki zawiera prebiotyki, takie jak laktoferyna i oligosacharydy, które służą jako pokarm dla korzystnych bakterii jelitowych i utrzymaniu prawidłowego składu mikrobioty jelitowej dziecka. Niemowlęta karmione piersią mają zazwyczaj większą różnorodność bakterii w jelitach i większą liczbę korzystnych gatunków bakterii, takich jak Bifidobacterium i Lactobacillus niż dzieci karmione mieszankami, sztucznym mlekiem. Dzięki temu karmienie piersią zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób, takich jak biegunki, infekcje układu moczowo-płciowego, choroby alergiczne i autoimmunologiczne. Badania pokazują również, że karmienie piersią może mieć wpływ na rozwój mózgu i funkcjonowanie układu nerwowego dziecka. Nie tylko same składniki odżywcze zawarte w mleku matki, takie jak kwasy tłuszczowe omega-3 i czynniki wzrostu, mogą wpływać na rozwój mózgu i funkcjonowanie układu nerwowego, ale mówi się o osi jelita-mózg. Chodzi o to, że mikroby jelitowe stymulują prawidłowe oddziaływania z układem nerwowym, np. poprzez nerw błędny czy oddziaływania hormonalne, a przecież jelita produkują hormony, które z krwiobiegiem docierają do mózgu, tak samo jak neuroprzekaźniki.

Jakie ma pan zalecenia w przypadku karmienia mlekiem modyfikowanym? W jaki sposób w tym przypadku można wspierać mikrobiom dziecka?

Można to osiągnąć poprzez stosowanie mleka modyfikowanego, które zawiera probiotyki i prebiotyki, czyli substancje, które korzystnie wpływają na mikrobiotę jelitową. Wiele badań wykazało, że suplementacja mleka modyfikowanego probiotykami, takimi jak Bifidobacterium i Lactobacillus, może wpłynąć na skład i różnorodność mikrobioty jelitowej dziecka, a także na jego zdrowie. Ważne jest również, aby dbać o higienę butelek i smoczków, ponieważ zanieczyszczenia mogą wprowadzać do jelit dziecka szkodliwe bakterie i wpłynąć na skład mikrobioty. No i unikanie antybiotyków. Powtarzam się, ale to jest kluczowo ważne.

Co jeszcze jest ważne dla odpowiedniego rozwoju mikrobiomu dzieci w pierwszych miesiącach życia?

Jest tego sporo! I naprawdę nie wolno tego lekceważyć. Ewolucyjnie, tak jak mówiłem – teoria czystości! Czyli kontakt z innymi ludźmi: interakcje z rodzeństwem, innymi dziećmi i dorosłymi wpływają na wprowadzanie nowych mikroorganizmów do mikrobioty dziecka. Jesteśmy zwierzętami społecznymi, musimy się spotykać i jeśli tylko widujemy się w gronie osób zdrowych i zaszczepionych, to na pewno służy to wzrostowi różnorodności naszego mikrobiomu, w porównaniu do ograniczenia kontaktów międzyludzkich. Zasadnicze jest także środowisko, w którym się znajdujemy: miejsce zamieszkania, warunki sanitarno-higieniczne, obecność zwierząt domowych. Nie może być sterylnie, ale też nie może być brudno. Pozwalajmy dzieciom się ubrudzić, ale ostatecznie wykąpmy je wieczorem. No i znów to powiem! Antybiotyki: antybiotykoterapia u dziecka lub matki w ciąży może zaburzyć mikrobiotę jelitową dziecka. Nie prośmy czy nie wymuszajmy więc na lekarzach antybiotyku na wszystko – to szkodzi! Antybiotyk leczy infekcje bakteryjne a nie wirusowe, więc wszystkie „katarki” i „kaszelki”, które w 90 proc. są wynikiem zakażeń wirusowych, nie oznaczają, że lekarz ma wypisać antybiotyk.

Kolejna ważna rzecz to dieta: wprowadzenie stałych pokarmów i różnorodność diety w późniejszych fazach rozwoju dziecka wpływa na rozwój mikrobioty jelitowej. Wdrożenie pokarmów stałych to ważny element w wychowywaniu dzieci – mamy tutaj świetnie wyedukowanych pediatrów i super wytyczne, więc każdy ma dostęp do tej wiedzy. Pamiętajmy też, że stres i napięcie u rodziców i dziecka mogą wpłynąć na skład mikrobioty jelitowej najmłodszych, m.in. poprzez wydzielanie hormonów stresu i ograniczanie w ten sposób różnorodności mikrobiomu. Dzieci muszą żyć w poczuciu bezpieczeństwa. Tak samo, jeśli chodzi o częstotliwość i jakość snu: niedostateczna ilość snu u dziecka i jego rodziców może wpłynąć na mikrobiotę jelitową dziecka – sen to antystresor.

W jakim stopniu różni się skład mikrobiomu człowieka w zależności od jego wieku? I kiedy można powiedzieć, że się stabilizuje?

Mikrobiom noworodka jest niski w różnorodność gatunkową i składa się głównie z bakterii z rodzajów Streptococcus, Staphylococcus, Lactobacillus i Bifidobacterium. Mikrobiom noworodka jest szczególnie wrażliwy na zmiany związane z porodem oraz sposobem karmienia, o czy mówiliśmy na początku rozmowy. Wraz z rozwojem dziecka, różnorodność mikroorganizmów w mikrobiomie jelitowym zaczyna się zwiększać, a populacje bakterii zaczynają się zmieniać. W okresie niemowlęctwa, u dziecka karmionego piersią dominują bakterie z rodzaju Bifidobacterium i Lactobacillus, podczas gdy u dziecka karmionego mlekiem modyfikowanym – bakterie z rodzaju Clostridium. Wiemy też, że udaje się odwrócić mikrobiom dziecka urodzonego cięciem cesarskim, aby przypominał ten dziecka urodzonego siłami natury, ale to trwa. Wraz z wiekiem i wprowadzeniem stałych pokarmów, różnorodność mikroorganizmów w mikrobiomie jelitowym zwiększa się jeszcze bardziej. Bakterie z rodzaju Bifidobacterium i Lactobacillus zaczynają ustępować na rzecz bakterii z rodzaju Bacteroides i Clostridium. W wieku szkolnym mikrobiom jelitowy staje się bardziej stabilny i składa się głównie z bakterii z rodzaju Bacteroides, Clostridium i Prevotella.

Stabilizacja mikrobiomu jelitowego następuje zwykle w wieku 2-3 lat, ale niektóre zmiany mogą wystąpić nawet do końca okresu dojrzewania. Ostateczny skład mikrobiomu jelitowego jest ustalany przez czynniki genetyczne, środowiskowe, dietetyczne i styl życia, takie jak dieta, antybiotykoterapia i stres.

dr n. med. Jarosław Biliński – prezes innowacyjnej firmy biotechnologicznej zajmującej się odkrywaniem leków z mikrobiomu jelitowego – Human Biome Institute i naukowiec z Warszawskiego Uniwersytetu medycznego

Avatar

O autorze

Ewa Wojciechowska

|
21/04/2023

Podobał Ci się artykuł?

Poznaj precyzyjną metodę
zwalczania dysbiozy jelitowej

Analiza + diagnoza

Możesz zamówić samą analizę, aby nasz specjalista sprawdził, czy nasza kuracja jest odpowiednia dla Twojego stanu zdrowia